Literatura

Z literatury
O masażu Shantala fragmenty z książki Joanny Kaczary "Masaż niemowlęcia"
 
"Kiedy młoda matka wraca nareszcie ze swym dzieckiem ze szpitala do domu, czeka ją często przykre zaskoczenie. Za­miast uspokojenia i wyciszenia po tych chwilach pełnych napięcia, zamiast niezmąconego szczęścia i radosnej bliskości, jaką spodziewała się przeżywać razem z mężem i najmłod­szym członkiem ich rodziny, ogarniają ją tysiące wątpliwości, lęk, a nawet panika. Zachowanie noworodka bardzo często może wywołać niepokój u niedoświadczonej matki - w szpi­talu wszelkie wątpliwości można było natychmiast wyjaśnić, w domu, zdana na własną wiedzę i intuicję, czuje się bezradna i niekompetentna. Dlatego czeka niecierpliwie na wizytę babci oseska lub bardziej doświadczonej w tych sprawach siostry, słucha pilnie jej rad, zazdrości wprawy i pewności, z jaką ta kąpie i przewija niemowlę. Jej samej wydaje się ono niebez­piecznie kruche. A tymczasem to właśnie ona może dać swemu dziecku coś, czym zmieni nie tylko jego teraźniejszość, ale i wpłynie na przyszłe jego losy. Dosłownie w zasięgu ręki ma ona lek na dziecięce problemy, a także na własne poczucie niemożności i bezradności. Ten lek to po prostu dotyk. To nieskomplikowane oddziaływanie potrafi odmienić życie całej rodziny: uspokaja i leczy dzieci, uodparnia je na stresy, modeluje ich postawy, czyni z nich ludzi w przyszłości śmiałych, ufnych, mało agresywnych i niezbyt gwałtownych. A jednocześnie zaspokaja potrzebę bliskości, pogłębia więzy pomiędzy rodzicami a dzieckiem, spaja ich jako rodzinę. Czym jest masaż niemowlęcia? Czym są te codzienne zabiegi, które każda matka wykonu­je przy swoim niemowlęciu? Przewija je, kąpie, smaruje, ubiera i rozbiera, karmi, tuli do snu i kołysze, gdy chce uspokoić. Sens tych zabiegów wykracza daleko poza ich znaczenie pielęgnacyjne. Otóż wszystkie one zaspokajają po­trzebę kontaktu dotykowego, potrzebę odczuwaną tak przez matkę, jak i dziecko - i to jest właśnie prawdziwy psycho­logiczny motyw matczynego postępowania, motyw w naszej kulturze zwykle nieuświadamiany. Młoda matka wie na ogół, ile powinno ważyć jej dziecko w drugim miesiącu życia, ale wciąż nie jest pewna, czy postępuje "właściwie" przytulając nocą płaczące niemowlę. Matki chcą oczywiście jak najlepiej dla swego dziecka, często są jednak zupełnie zdezorientowane i naprawdę nie wiedzą, kogo mają słuchać. Oto kochane babcie, chcące niewątpliwie również jak najlepiej, grzmią: "Nie rozpieszczaj dziecka! Zostaw, nie noś, bo się przy­zwyczai! Niech sobie popłacze!", a na poparcie tych rad podsuwają nam swoją ukochaną broszurkę autorstwa dr. Sro­czyńskiego (1948 r.), według której nas wychowywały, i na kartkach której niemowlę przekonuje rodziców: Przede wszys­tkim nie lubię noszenia mnie na ręku. Ja się sam potrafię bawić. Mnie nie potrzeba nosić, kiedy nie jestem głodny i nic mnie nie dolega, czuję się wspaniale i nie pragnę żadnych rozrywek. Oczywiście jest mi bardzo przyjemnie, kiedy ze mną rozmawiasz, lubię też, kiedy mi dajesz zabawki, ale (...) Nie lubię noszenia na ręku ani też kołysania. Dla mnie nie jest to wcale potrzebne, a mogę się łatwo do takiego nałogu przyzwyczaić i tylko będziesz miała później duże kłopoty, kiedy będę ciężki. Nie zaczynaj więc, Mamusiu, a będziemy obydwoje zadowoleni. Na szczęście instynkt każe nam łamać takie zakazy, nawet jeśli wpajano nam je bardzo systematycznie. "Na szczęście", bo ­wbrew popularnym wcześniej teoriom - nie wychowamy wcale "dzielnego człowieka", jeżeli w dzieciństwie nie będzie­my mu okazywać uczuć i pozwolimy, by zanosił się płaczem przez długie kwadranse, a nawet godziny. Najnowsze badania dowodzą, że to wcale nie nadmiar uwagi, ale właśnie jej brak i zaniedbanie "psują" dziecko. Wzorów w tej dziedzinie należałoby szukać raczej poza kręgiem kultury europejskiej, w którym zachowania z czasem coraz łatwiej poddawały się odkryciom i nakazom "nieomyl­nej nauki". Tymczasem np. w Gabonie (Afryka) matka każ­dego dnia masuje niemowlę w ściśle określony sposób, stosu­jąc ten zabieg aż do siódmego roku życia. Podobny, w mniej­szym lub większym stopniu skodyfikowany, zespół dotknięć dziecka spotyka się również w innych kulturach, np. w In­diach, gdzie od wieków znana jest sztuka masażu Shantala. Niezależnie od tego, czy wykonujący potrafią podać jego naukowe uzasadnienie, czy wyjaśniają go w innych katego­riach (np. magii), czy też stosują go zupełnie bezrefleksyjnie, na zasadzie odwiecznej tradycji - istotę masażu widzą przede wszystkim w jego oddziaływaniu na psychikę dziecka, a do­piero na drugim miejscu stawiają wpływ na jego ustrój fizyczny. Jednak współczesna nauka idzie już w sukurs młodym matkom, daje im do ręki oręż przeciw "wypróbowa­nym metodom" matek i babek - odkrywa związek pomiędzy samopoczuciem dzieci a kondycją całego (późniejszego) społe­czeństwa, przywraca do łask zapomniane zwyczaje rodzinne. Badania nad kulturami różnych narodów wykazały, że w spo­łeczeństwach, w których dzieci są masowane, tulone, kołysane, noszone na rękach i karmione piersią, dorośli są mniej gwałtowni i agresywni, wykazują większą gotowość do współ­pracy i są bardziej skłonni do okazywania współczucia. Tak więc masaż to o wiele więcej niż tylko rozkoszne doznanie zmysłowe - jego różnorodny wpływ na życie dziecka wybie­ga daleko w przyszłość. Rodzicom zaś daje poczucie pewności siebie i świadomość, że oto jest jeszcze coś ważnego, co mogą dla swego dziecka zrobić... ( ... ) Istnienia podobnych zależności wśród ludzi (pomiędzy jakością kontaktów matki i dziecka a jego rozwojem) dowodzą niektóre badania. Podczas eksperymentu przeprowadzonego w Uniwersyteckim Centrum Medycznym w Miami (USA), dwadzieścioro wcześniaków masowano trzy razy dziennie po piętnaście minut. Okazało się, że w porównaniu z grupą kontrolną przybierały prawie o połowę więcej na wadze, były bardziej aktywne i czujne, a ich system nerwowy dojrzewał szybciej. W rezultacie opuszczały szpital całe 6 dni wcześniej. Jak można wyjaśnić te różnice? Cóż tak niezwykłego zachodzi pomiędzy dłońmi matki a maleńkim ciałkiem dziec­ka? Wiadomo, że powstanie i rozwój schematów czynnoś­ciowo-poznawczych wymaga odpowiedniego napięcia w ko­rze mózgowej, ten zaś uzależniony jest od dopływu dostatecz­nej liczby bodźców emocjonalnych. Aby więc dziecko roz­wijało się prawidłowo, potrzeba nie tylko odpowiedniego pokarmu, temperatury i powietrza, ale również - i to wcale nie w mniejszym stopniu - zespołu bodźców pochodzących od bliskiej osoby (matki, ojca, babci), jej pieszczotliwie brzmiącego głosu, dotyku, podnoszenia, przytulania i kołysa­nia. Badania wykazały, że rozwój dzieci, które przez cały dzień nie tracą bliskiego kontaktu z matką, jest pod każdym. względem znacznie szybszy.... Bezpośredni kontakt dotykowy z matką stanowi dla niemowlęcia źródło doznań kinestetycznych oraz bodziec stymulujący rozwój układu nerwowego. Dojrzewanie tego układu u małego dziecka polega zarówno na rozroście po­szczególnych pól i okolic kory mózgowej, jak też na po­stępującej mielinizacji włókien nerwowych. Osłonka mielino­wa, otaczająca każdy nerw jak izolacja drut elektryczny, osłania system nerwowy, ułatwia przewodzenie impulsów i umożliwia rozwój połączeń pomiędzy komórkami. Masaż stanowi czynnik wspomagający bardzo istotne stadium rozwoju osobowości dziecka. Francuski psycholog Henri Wallona utożsamia osobowość dziecka z całą jego istotą psychofizyczną. Zatem według jego koncepcji podłożem zmian psychicznych są procesy dokonujące się w organizmie dziecka. Trzy pierwsze etapy rozwoju zamykają się w grani­cach wieku niemowlęcego wraz z okresem embrionalnym. Etap pierwszy obejmuje życie wewnątrzmaciczne. Jest to okres całkowitej zależności biologicznej od matki, której organizm zaspokaja wszystkie potrzeby dziecka, a nawet uprzedza ich pojawienie się. Etap drugi to stadium impul­sywności ruchowej - nadal istnieje symbioza między dziec­kiem a matką, jednakże niemowlę żyje już w nowym środo­wisku, w którym samo zaspokaja potrzebę tlenu za pomocą odruchu oddychania. Dopiero na etapie trzecim symbioza fizjologiczna przemienia się w więź uczuciową między dziec­kiem a matką, dlatego stadium to można już nazwać sta­dium emocjonalnym. Dziecko nie odróżnia jeszcze siebie od otoczenia, nie ma poczucia własnego ciała, odrębności fizy­cznej, a tym bardziej odrębności psychicznej - nie wie, że istnieje. Dopiero doznania dotykowe pozwalają mu "stwo­rzyć siebie", poznać własne ciało, wyznaczyć jego granice i uświadomić sobie własną odrębność. Zaspokojenie potrzeby kontaktu emocjonalnego (realizo­wanej w pierwszym okresie przede wszystkim w kontakcie z jedną osobą - najczęściej matką) gwarantuje dziecku poczucie bezpieczeństwa. Przywiązanie pełni funkcję ochro­ny przed sytuacjami grożącymi jakimś niebezpieczeństwem, uwalnia od lęku przed nieznanymi osobami, przedmiotami i miejscami, przed ciemnością, zwierzętami oraz od lęku wywoływanego przez gwałtowne ruchy. Niespełnienie tej po­trzeby pociąga za sobą wiele negatywnych skutków od­czuwanych nie tylko bezpośrednio, ale i w przyszłości. Sku­tki odległe to deformacje osobowości przejawiające się w ró­żnego rodzaju kompleksach, natomiast skutki doraźne doty­czą nie tylko sfery emocjonalnej (przewaga emocji o znaku ujemnym, brak poczucia bezpieczeństwa, zachowanie w kon­taktach z innymi ludźmi), ale również rozwoju intelektual­nego, mowy, a nawet stanu fizycznego. Okazuje się, że dzieci rozłączone ze swymi matkami zdradzają różnego rodzaju symptomy braku przystosowania. Zjawisko to zaobserwowano także u niemowląt - ich reak­cje na rozstanie z matką są równie silne jak u dzieci starszych, tylko inaczej się objawiają. Reakcje te dotyczą głównie strefy somatycznej: dzieci tracą apetyt, cierpią na rozstroje żołądka,ci tracą apetyt, cierpią na rozstroje żołądka, spada ich odporność na różnego rodzaju infekcje, a nawet wzrasta śmiertelność.... Wpływ masażu na późniejsze życie Nabyta w dzieciństwie cenna umiejętność właściwej reak­cji na sytuacje stresowe na stałe wchodzi w skład arsenału obronnego wieku dojrzałego. Umiejętność świadomego roz­luźnienia jest niezwykle przydatna w walce z różnego rodzaju presjami, jakie wywiera na nas życie we współczesnym świecie. Okazuje się, że rodzaj stosunków, jakie nawiązujemy z innymi ludźmi w dojrzałym wieku, jest odbiciem typu więzi, jaki wytworzył się już w dzieciństwie. Ludzie, którzy w tym okresie mieli zapewnione poczucie bezpieczeństwa (którym rodzice poświęcali dużo uwagi, brali na ręce, słuchali i mieli z nimi dobry kontakt wzrokowy; krótko mówiąc: którzy byli kochani i pielęgnowani we właściwy sposób), nie mają zwykle kłopotów w nawiązywaniu bliskich kontaktów z innymi ludźmi. Są ufni i sami budzą zaufanie. Ich związki z part­nerami są szczęśliwsze, trwają dłużej i stosunkowo najrzadziej kończą się rozwodem. Natomiast dzieci, które w dzieciństwie pozbawione były takich więzi, cechuje stały niepokój i brak poczucia bez­pieczeństwa. Są mniej współczujące i trudniej im zapewnić sobie pomoc ze strony innych ludzi. Nie potrafią też nawiązy­wać intymnego kontaktu:. ich przyjaźnie czy małżeństwa często padają ofiarą zazdrości, lęków i oporów przed zbyt silnym zaangażowaniem się. Tak więc wartości stanowiące istotny element masażu dziecka, takie jak zaufanie, miłość, współczucie, ciepło, ot­wartość czy szczerość, będą z pewnością procentować w wie­ku dojrzałym. (...) "

Print Email

MJR Consulting

ul. Morelowa 17
66-015 Przylep

Zapraszamy do kontaktu

Kontakt

MJR Consulting

tel:  +48 601 934 558
jerzy@mjrconsulting.pl
www.mjrconsulting.pl

Zapraszamy do kontaktu